Kadet
Od początku właściwie było wiadomo, jak potoczy się jego życie. Tradycja rodzinna,
ojciec, który był wojskowym, domowa dyscyplina, szkoła, która jednoznacznie kształtowała charakter, pokierowały losem młodego chłopca. Najpierw była ewangelicka szkoła w Głogowie (tam był skierowany jego ojciec), potem szkoła wojskowa. Paul zostaje kadetem, najpierw w szkole w Wahlstatt, później w Berlinie. Wspomnienia z tego czasu nie są radosne, o czym wspomina w bogatej korespondencji, skierowanej do rodziny. Surowe, spartańskie wręcz warunki, bezwzględność przełożonych, osławiony pruski dryl, który miał wychować przyszłych żołnierzy, wykonujących każdy rozkaz. Nie było tam czasu na przyjaźń, która jest przecież normalna w tym wieku. Hindenburg nigdy się jednak nie skarżył. Było to dla niego normalne życie, przeciwko któremu się nie buntował. Miało go ono przygotować do wojskowej kariery, która była dla niego najważniejsza. W koszarach znalazł też ideał prawdziwego wojskowego w generale Poikerze, który przeprowadzał inspekcje w jednostce. Pisał o tym w listach. W roku 1865 był już podoficerem. Armia, w której służył, szykowała się do wojny.